Thursday Apr 22, 2010

22.04.2010

22 kwietnia
Dzisiaj przed 7 rano wyszlismy na spacer. Przeszlismy 1/3 trasy przez lodowiec Khumbu. Jakkolwiek dziwnie to brzmi musze powiedziec ze mi sie podoba. Tak jak bym byla w parku przygod, ktory ma 1000 metrow wysokosci. Trzeba sie podciagac, pokonywac stopnie polowy dlugosci ciala, przemieszczac sie jak Tarzan na linach po lodowych scianach, przechodzic ponad bezdennymi, ciemnymi szczelinami na aluminiowych drabinach. I to wszystko na ponad 5300 mnpm. Kiedy wrocilismy do obozu chrapanie bylo tak glosne ze prawie spowodowalo lawiny. Dzis w nocy o 4 wychodzimy do obozu pierwszego I drugiego na tak zwana pierwsza rotacje. Bedziemy tam ok. 5 dni.

21 kwietnia
Dzisiaj jest dzien Puzy - Buddyjskiego nabozenstwa blogoslawiacego ekspedycje. Nasze czekany I raki zostaly nasmarowane maslem, bylismy obsypani ryzem, maka I popiolem. Po powaznych modlitwach I udekorowaniu nas specjalnymi paczuszkami przygotowanymi przez Lame z Katmandu zaczelo sie picie whiksy, piwa, wina, coli, jedzenie przeroznych smakolykow. I tak caly
ranek, pogoda sprzyjala. Po poludniu pakowalismy plecaki na dalsza wspinaczke.

20 kwietnia
Czuje sie troszke lepiej wiec mam trening technicznej wspinaczki na lodzie I po poludniu przygotowuje racje jedzenia na wspinaczke ponad Base Camp I oczywiscie spie. Przygotowywanie wyprawy ponad Base Camp jest szeregiem
bardzo waznych, strategicznych decyzji. Bedziemy na ponad 6000mnpm przez 5 dni jesli wszystko pojdzie dobrze. Wiec ile wziac rzeczy I jak zbalansowac wage, ktora trzeba dzwigac z potencjalnymi potrzebami zajmuje wiele czasu. Konsekwencje decyzji, ktore podejmiemy teraz beda nie do unikniecia.

19 kwietnia
Jest troche lepiej chodz gardlo dalej jak drut kolczasty, trudno przelykac. Przy kazdym posilku jednak zmuszam sie do polykania kolejnych widelcow jedzenia bo wiem ze jedyna nadzieja odzyskania zdrowia do dobre odzywianie, szczegolnie na tej wysokosci.

18 Kwienia
Mam zapelenie migdalow I jestem ledwo zywa. Bylam u doktora Obozu, ktora troche sie zdziwila ze ja w ogole mam jeszcze migdaly. Dostalam super dawke Amoxycykliny I po prostu zdycham w namiocie caly dzien. Cala noc
przesiedzialam bo lezenie nie wchodzilo w gre, gdyz topilam sie we wlasnym gilu. Moj puls jest ponad 100, dzieki Bogu saturacja tlenu na 80%, co jest bardzo dobre na tej wysokosci. Chce sie zwinac w klebek I poplakac. 

 

Links

Calendar

Search

Navigation